Nena Fan Page for Polish Fans
wtorek, 01 sierpnia 2017
Telewizyjna gala w Mehr! Theater: 40-lecie pop-legendy Neny!!!

Nasza Nena świętuje tego roku 40-lecie kariery! Stacja ZDF ma na tę okazję tajny plan: uczci jubileusz niemieckiej Pop-Królowej gigantycznym telewizyjnym show, które odbędzie się 21 września w hamburskim Mehr! Theater. Program poprowadzi Thomas Gottschalk, a wśród zaproszonych gości znajdą się m.in. Udo Lindenberg, Peter Maffay, Boss Hoss, Xavier Naidoo, Sasha i Wolfgang Niedecken. Nie zabraknie rozmów, występów, wspomnień i wielu niespodzianek.

Udo Lindenberg, który w latach 80-tych przeżył sekretny romans z Neną, bardzo się cieszy na ta wielką imprezę: „To bardzo słuszne i właściwe, żeby uczcić tak wspaniałą karierę. Mało komu udało się osiągnąć to co Nena, by przez tyle dziesięcioleci być nadal na topie. A  teraz dopiero się zacznie! Nena to żyjąca legenda, odkrywczyni „wiecznej młodości” i moja duchowa siostra!”

Po zakończeniu gali w Mehr! Theater odbędzie się after-show w dyskotece „Privileg”, które została zarezerwowana wyłącznie dla Neny i jej gości.

Hans Bewersdorff (Bild.de,  31.07. 2017)

http://www.bild.de/regional/hamburg/nena/nena-40jahre-jubilaeum-52709632.bild.html

 

bild

niedziela, 09 lipca 2017
Münster bawi się z Neną!

Sezon letnich koncertów Neny trwa - a u nas artykuł na temat występu w Münster, który odbył się w minioną sobotę. :-)

10 tysięcy fanów powitało Nenę w sobotni wieczór na Miejskim Festiwalu "Münster Mittendrin". Przez prawie dwie godziny gwiazda bawiła publikę swoimi starymi hitami oraz najnowszymi piosenkami.

 1

 

Nena pojawia się na Placu Katedralnym w Münster dokładnie o 22.30. Od pierwszej chwili widać , że ma doskonały nastrój i wielką ochotę na show. Wbiega na scenę, chwyta mikrofon i woła: „Pięknie, że tu jesteście!”, po czym rozbrzmiewa pierwszy utwór „Genau Jetzt”, a zaraz po nim „Nur geträumt“. Publiczność wciąga się do zabawy od samego początku – ręce idą w górę i wszyscy głośno śpiewają refren. Po zaledwie kilku minutach wszystko jest jasne: to będzie wspaniały, koncertowy wieczór.

Nena śpiewa, promienieje, macha rękoma, jest stale w ruchu. „Kocham was, ludzie!” – woła, a widzowie odpowiadają „My ciebie też!” Występ na Placu Katedralnym nie jest dla piosenkarki zwykłym koncertem. „Dawniej biegałam z moją matką chrzestną nad jezioro Aasee. Münster to dla mnie jak rodzina. Teraz moja matka chrzestna leży na cmentarzu. Ona niestety odeszła, ale my jesteśmy tu nadal!”

W ciągu 105-ciu minut Nena prezentuje swoje największe hity oraz nowsze piosenki. Leci „Fragezeichen”, potem „Leuchtturm” (w ragtime’owej wersji z ukulele), następnie porywający electro-hit „Oldschool, baby”. Potem robi się spokojnie: Nena prosi o minutę ciszy dla pogrążonego w chaosie miasta jej zamieszkania, Hamburga. Światła gasną, na Placu Katedralnym zalega cisza. Wzruszający moment.

Show trwa nadal. Przy „Wunder gescheh’n” unosi się w górze 20 tysięcy kołyszących rąk. Następnie słyszymy „99 Luftballons”, ze sprytnie wplecionymi fragmentami „We Are The World“ i „Hey Jude“. Przy „Irgendwie, irgendwo, irgendwann“ Nena skacze, biega i wibruje po scenie. Patrząc na nią, trudno uwierzyć, że skończyła już 57 lat. W jednym momencie tylko pada aluzja do jej wieku. „Co to za budowla tam z tyłu?” – pyta widzów kokieteryjnym tonem – „Nie zabrałam okularów!” „Ratusz!” – odpowiada publika.

Potem znowu śpiewa „Nur geträumt“. „Jeszcze się nie zdarzyło, żebym to śpiewała dwa razy!” – woła do mikrofonu. I na tym niestety koniec… Publiczność wiwatuje, Nena i jej zespół celebrują wspólnie moment pożegnania i jeszcze przez kilka minut zostają na scenie. Genialny koncert dobiega końca. Cóż za wspaniały wieczór, cóż za wspaniała artystka!

Martin Kalitschke „Westfälische Nachrichten”, 9.07.2017

sobota, 25 lutego 2017
AdamEva "Perlen"

AdamEva to wszechstronny, artystyczny duet, stworzony przez córkę Neny - Larissę Kerner i jej serdeczną przyjaciółkę - Marie Suberg (notabene - Marie jest córką wieloletniej przyjaciółki Neny - Nani! )

W swojej twórczości dziewczyny łączą sztuki plastyczne i muzykę. Od kilku lat z powodzeniem wystawiają prace malarskie w renomowanych galeriach, a jednocześnie pracują nad karierą muzyczną. Fani niecierpliwie czekają na ich debiutancki album, a póki co - 24 lutego ukazał się drugi singiel duetu - "Perlen".

 

"Perlen" - tracklista

1 Perlen (Single Version)
2 Perlen (Instrumental)
3 JaTja
4 Du bist nicht da

piątek, 17 lutego 2017
Nena i Larissa w wywiadzie dla pisma "BILD"

Jakimi są matkami? Czym jest dla nich wychowanie dzieci? Jak łączą życie artystyczne z prywatnym? Jak rozładowują konflikty?

Tego wszystkiego dowiecie się ze szczerej rozmowy słynnej mamy i córki z redakcją "Bilda" :-)


LN

 

BILD: Larisso, kiedy myśli pani o latach 80-tych i swojej mamie, wówczas…?

Larissa: …spontanicznie wpada mi do głowy piosenka, którą najchętniej słucham – „Lass mich Dein Pirat sein”. Lubię lata 80-te. Nie wszystko i nie każde zdjęcie, ale jeśli chodzi o jej muzykę z tamtego okresu, to wiele utworów mnie inspiruje i uspokaja.

Nena: Moje lata 80-te zaczęły się w Hagen, w centrum młodzieżowym “Hasper”, gdzie zagrałam swój pierwszy koncert przed widownią liczącą 25 osób.

BILD: Jak to?

Larissa: W moim przypadku wszystko potoczyło się inaczej: mama zaciągnęła mnie na scenę, gdy miałam 16 lat. Od razu przed wielką publiczność. I tak oto zostałam chórzystką w jej zespole. Wszystkie teksty znam na pamięć.

Nena: To prawda. Tak dostała swoją pierwszą pracę na wielkiej scenie. To był koncert w Wiedniu, dla 20 tysięcy ludzi.

BILD: Nena z wiekiem staje się coraz bardziej cool?

Nena: Tak, jasne… Przez 24 godziny na dobę usilnie pracuję nad tym, żeby koniecznie być cool.

Larissa: Być cool oznacza przede wszystkim pragnąć wciąż czegoś nowego. W przeciwnym razie człowiek rdzewieje i życie traci dla niego smak.

BILD: W jaki sposób rozładowujecie swoje konflikty?

Larissa: Jest takie powiedzenie mojej mamy: „Autorytet ma zawsze ten, kto ma lepszy pomysł.” I tak się wzajemnie traktujemy. To ma sens.

Nena: Nasze konflikty nigdy nie są walką o władzę. Jesteśmy wobec siebie szczere i otwarte, dokładnie tak samo jak w programie „The Voice Kids”.

BILD: Jakimi matkami jesteście?

Nena: Żaden człowiek nie przychodzi na świat jako gotowa matka czy ojciec. Dorastasz do tej roli. Każdego dnia jest to coś innego i nowego. I jest to niesamowicie ekscytujące, kiedy po latach słyszysz od własnego dziecka, jak to wygląda z jego perspektywy. W takich sytuacjach często uświadamiam sobie, że moja percepcja była zupełnie inna.

BILD: Jaka zatem jest Nena jako mama?

Larissa: Moje dzieciństwo z całą pewnością było bardzo żywotne i kolorowe. Dorastałam otoczona miłością. I jestem niesamowicie wdzięczna moim rodzicom za to, że mnie kochali i się o mnie troszczyli. Podróżowałam wraz z nimi po całym świecie i poznawałam wielu wspaniałych ludzi.

BILD: Czego to panią nauczyło?

Larissa: Z czasem zdałam sobie sprawę, iż był to rodzaj życiowej edukacji, jakiej nie uzyskasz w żadnej szkole. Podróżując, zyskujesz szerszy obraz świata. Poznajesz inne kultury, obyczaje i różnorodność ludzi.

BILD: Jak wygląda życie podwójnej matki i artystki, która jest ciągle w drodze?

Larissa: Ja z moimi dziećmi prowadzę bardziej domowe życie. To całkiem inna sytuacja. Jako rodzina mieszkamy wszyscy bardzo blisko siebie. Moi bracia są tuż za rogiem. Można powiedzieć, że stworzyliśmy sobie taką mini-wioskę.

Nena: Dokładnie! ”Enklawa Kernerów i Palmów” w sercu Hamburga! Nieważne, czy jest wcześnie czy późno, zawsze z któregoś mieszkania dochodzą jakieś dźwięki.

BILD: Poleciłyby panie swoim własnym dzieciom casting-show w rodzaju „The Voice Kids”?

Larissa: Jak dotąd moje dzieci nie są tym zainteresowane, ale jeśliby były, to decyzja należałaby do nich.

Nena: Dzieci, które poznałyśmy w „The Voice Kids”, świetnie się bawią w programie. To jest dla nich przygoda, jak szkolna wycieczka. Wszyscy mamy z tego wiele radości i zawsze pamiętamy o tym, by nie szczędzić sobie wzajemnie pochwał. Tego nigdy za wiele.

BILD: Zawsze pani tak uważała?

Nena: Tak, już jako dziecko nie rozumiałam, dlaczego nie mogę być dumna z siebie, jeśli zrobiłam coś dobrze. W czasie mojego dzieciństwa dorośli byli bardzo mocno zaangażowani w to, aby dziecko wychować; narzucić mu swój kierunek, zamiast dać mu przestrzeń dla swobodnego rozwoju. Na szczęście ja byłam na tyle niepokorna, że potrafiłam z uporem walczyć o własną drogę. Czasem musiałam się o to mocno bić.

BILD:  Dla swojej córki była pani przyjaciółką?

Nena: Moja córka zawsze będzie moją córką, choć oczywiście relacja matki z córką może być w jakimś stopniu oparta na przyjacielskich stosunkach. Niemniej jednak  moje dzieci np. nigdy nie nazywałyby mnie po imieniu. I ja również bym sobie tego nie życzyła. W innych rodzinach może jest to normalne, ale u nas nie byłoby mile widziane.

Larissa: Zawsze zostaniesz mamą.

BILD: Surową mamą?

Nena: Moje dzieci zawsze miały jasno wytyczone wymagania z mojej strony, jak również śmiało dawały mi sygnał, kiedy to mnie zdarzyło się przekroczyć pewne granice wobec nich.

Larissa: Chociaż to raczej ja byłam specjalistką od przekraczania granic.

Nena: Rodzice i dzieci mają różne granice. Kiedy któreś z nas ma dość, mówi o tym z całą wyrazistością. I potem znowu jest wszystko dobrze.

BILD: A zatem zdarzają się kłótnie?

Larissa: Pewne tarcia są  potrzebne w życiu.

BILD: A klasyczne zakazy i reguły? Istnieją u Neny?

Nena: Mój ojciec był pod tym względem bardzo konserwatywny. Kiedyś wykorzystał wobec mnie ten słynny trik, który miał ustrzec dziecko przed paleniem papierosów. W wieku siedmiu lat dostałam do ręki papierosa mentolowego, którego miałam zapalić…

Larissa: ….i od razu zwymiotowałaś! Znam tą historię!

Nena: Dokładnie. To miała być super- metoda odstraszająca do palenia. Niestety, mało skuteczna, bo już w wieku 12-stu lat kupiłam sobie pierwszą paczkę papierosów!

Larissa: To jest słuszne i właściwe, że rodzice nie wszystko wiedzą o swoich dzieciach. Każdy powinien mieć swój własny świat, w którym rodzice nie mają czego szukać.

Nena: Dzieci mają prawo do podejmowania własnych doświadczeń, bez ciągłego monitorowania i kontrolowania przez rodziców. Dla mnie, jako matki, również nie było wcale łatwe utrzymanie tego poziomu.”

BILD.de, 16.02.2017, przekład na j.polski: Ritta (nenaland)

Special thanks to A. Schlegel

sobota, 11 lutego 2017
Nena i Larrisa w jury programu “The Voice Kids”

Nena powoli staje się weteranką programów typu “talent show”! ;-) Obecnie zasiada w jury „The Voice Kids”, w którym swoje talenty wokalne prezentują dzieci i młodzież. Tym razem do programu wciągnęła swoją piękną córkę Larissę, wraz z którą tworzą zgrany duet, nazwany żartobliwie przez współpracowników „Larrena”. Obok nich fotele jurorskie zajmują Sasha i Mark Foster.  Nowy show wystartował 5 lutego w stacji Sat1.

tvk

„German Balloon Chick”: Back In The USA!

80s

Nowy rok zaczął się w zawodowym życiu Neny kolejną amerykańską przygodą! 28 stycznia „dziewczyna z balonikami” ponownie zawitała w Los Angeles, gdzie wystąpiła na koncercie „80’s Weekend” w Microsoft Theater, obok takich gwiazd jak Howard Jones czy Tony Hadley (Spandau Ballet). Obu panów Nena spotkała również za kulisami, czym nie omieszkała się pochwalić na Facebooku. Z Howardem i jego rodziną od dawna jest zaprzyjaźniona, natomiast Tony’ego poznała w latach 80-tych podczas wspólnego występu w amerykańskiej TV. Sentymentalne spotkanie ikon tamtej szalonej dekady. :-) 

am

NENA 2016 - podsumowanie roku

Za nami kolejny emocjonujący sezon, pełen nowych piosenek, niezapomnianych występów oraz koncertów, które przejdą do historii.

Rok 2016 minął głównie pod znakiem telewizyjnego show „Sing Meinen Song”, który dostarczył nam wiele wrażeń - a przede wszystkim całą gamę świeżych, często zaskakujących interpretacji, z sensacyjnym „Fantasie” i przejmującym „Mon Dernier Jour” na czele.

W koncertowym pamiętniku naszej gwiazdy pojawiły się wydarzenia, które warto zapisać złotymi zgłoskami - a wśród nich to najważniejsze: gorąco wyczekiwane od ponad 30-stu lat, pierwsze koncerty Neny w Stanach! „German Balloon Chick In USA” – to już nie sen, ale rzeczywistość! :-)

Czekajmy więc z zapartym tchem na to, co przyniesie kolejny rok, bo jak widać, Nena ani na chwilę nie traci tempa i wciąż ma wiele do zaoferowania!

 

1



niedziela, 13 listopada 2016
Nena, konfetti i klasowe spotkania

Lata 80-te wróciły: fani w nenonowych t-shirtach, skórzanych kurtkach i legginsach z lamparcim wzorem zebrali się w hali Uni w Wuppertal, by celebrować wieczór z niemiecką Pop-Królową. „Pięknie być między Wami” – powitała ich Nena.

 

1
 

Nena, która ma wiele do powiedzenia. „Kiedyś mój menadżer stwierdził, że za dużo gadam. Teraz robię to, co chcę!” – stwierdza i uśmiecha się z zadowoleniem. Opowiada więc anegdoty - czasem po angielsku, by zrozumieli ją również anglojęzyczni członkowie zespołu - i spontanicznie zmienia program koncertu. Wraz z córką Larissą i synem Sakiasem śpiewa niemiecką wersję „Blowin’ in the wind“ Boba Dylana. „Naprawdę pięknie jest tu z Wami!” – woła do publiczności. Nakazuje wyłączyć światła, by mogła popatrzeć w twarze zebrane na widowni. „Kto z was był ze mną już dawniej? Kto zna teksty?” – pyta. Domaga się pogo i konfetti. Całej masy konfetti. No i oczywiście…balonów!

A publiczność? Świetnie zna teksty. Stare i nowe. Śpiewają głośno, wers po wersie, a przy tym tańczą i kołyszą się do rytmu z błogimi uśmiechami na twarzach. Mają na sobie błyszczące buty, koszulki z nadrukami, skórzane kurtki i legginsy. I to nie tylko damy poniżej 30-go roku życia, których jest tu stosunkowo niewiele.

Diana Lietzbarski ma 43 lata, nosi trampki i dżinsy w gwiazdki. „Jestem fanką Neny od czasów szkolnych. Cały mój pokój był pełen jej plakatów!” – opowiada z błyskiem w oku. Jest tutaj ze swoją najlepszą przyjaciółką Christiną Troja (44 l.) Razem chodziły do szkoły, a teraz wspólnie jeżdżą na koncerty Neny. Ich ukochana piosenka? „99 Luftballons – z tym  łączy się cała nasza młodość!”

Tak jest nie tylko w ich przypadku. Nowe piosenki przyjmowane są świetnie, tworzą klimat, trafiają do serc. Jednak dopiero klasyki doprowadzają blisko czterotysięczną publikę do wrzenia. „Starocie, ale nadal cool!” – komentuje Nena. Hity takie jak „Leuchtturm”, „Wunder Gescheh’n” czy też „Irgendwie, irgendwo, irgendwann“ z monumentalnym, kilkuminutowym wstępem, sprawiają, że nawet najstarsi spośród fanów zmieniają się nagle w krzyczących nastolatków. „Pięknie być między Wami!” – woła Nena, tryskająca niespożytą energią przez bite dwie godziny, bez konieczności wycierania potu.

„Doskonała! Nie pokazała żadnych słabych punktów!” – podsumowuje koncert Antje Bitta z Neuss, 64-latka w martensach i legginsach z panterki. Była już na pięciu czy sześciu koncertach swojej idolki. „I na tym nie koniec!” – zapewnia z uśmiechem. Najbardziej lubi utwór „Peter Pan”. I „Leuchturm”, który przypomina jej pierwsze małżeństwo.  

Również Frank Bartnick z Gelsenkirchen jest zachwycony. „Z każda piosenką coś mnie łączy. Przeżycia, radości… To był jeden z najlepszych koncertów!” – stwierdza, wciąż jeszcze oszołomiony. Ten 53 –latek doskonale wie, co mówi – zaliczył już ponad 15 koncertów Neny. „To wspaniale, że nadal ma taki świetny kontakt z ludźmi!”

(Svenja Lehmann, Westendeutsche Zeitung, 13.11.16)

2

poniedziałek, 17 października 2016
Nena in USA

Oto nadeszła historyczna chwila: po 32 latach „99 baloników” w końcu doleciało do Ameryki!

 1

Kiedy w 1984 roku niemiecki hit wszechczasów - „99 Luftballons” - podbijał szczyty światowych list przebojów, Nena koncertowała w wielu krajach Europy, a nawet w Japonii, lecz nigdy nie wystąpiła na żywo w USA. Dlaczego? Dziś już trudno dociec… Po prostu, tak wyszło…

Od kilku lat piosenkarka marzyła o tym, by wreszcie nadrobić tą stratę i dokończyć swój przerwany „amerykański sen”. Już w 2010 roku planowane było tournee do USA, lecz nie doszło do skutku. W końcu marzenie się spełniło: jesienią’2016 „dziewczyna z balonikami” wyruszyła na mini-trasę do Stanów, gdzie dała trzy koncerty w renomowanych i wypełnionych niemal po brzegi klubach w San Francisco, Los Angeles i Nowym Jorku. Jak wyjaśniła w jednym z wywiadów, na początek zaplanowała tylko tyle występów, aby wyczuć grunt i zobaczyć, jak zostanie przyjęta – ale na tym bynajmniej nie zamierza zakończyć. Już teraz w jej koncertowym terminarzu na 2017 rok pojawił się festiwal lat 80-tych w Los Angeles!

Tymczasem tegoroczna podróż do USA rozpoczęła się 30 września w klubie „The Regency Ballroom” w San Francisco. Nena pojawiła się na scenie ze swoim super-bandem (w którym zabrakło jednakże gitarzysty Nadera i grającego ostatnimi czasy na klawiszach syna piosenkarki - Simeona), oraz z bliźniakami Sakiasem i Larissą w chórku. (Larissa występowała zresztą jako suppport ze swoim projektem „AdamEva”). Podczas ok. 90-minutowego show gwiazda przedstawiła program złożony ze starych i nowych kawałków, co szczerze mówiąc, trochę mnie zdziwiło. Moim zdaniem na takie specjalne koncerty powinna przygotować bardziej klasyczny materiał, bowiem dla Amerykanów nie jest ona współczesną gwiazdą, tylko „legendą” z lat 80-tych. Z pewnością czekali oni na piosenki, które pamiętają z albumów „99 red balloons” czy „It’s All In the game”, a tego niestety dostali niewiele…. Faktem jednak jest, że połowę publiczności stanowili jednak Niemcy (i to nie tylko ci, którzy mieszkają w Stanach!), i oni z pewnością świetnie się bawili także przy nowszych utworach swej rodzimej gwiazdy. W każdym razie Nena została przyjęta przez publiczność bardzo gorąco i wydaje się, że większość wychodziła z sali zadowolona. Gdzieniegdzie pojawiały się tylko głosy paru amerykańskich widzów, którzy narzekali, że wszystko było…po niemiecku. No cóż…this is Nena! :-)

Kolejny koncert odbył się 2 października w klubie „The Regent Theater” w Los Angeles, gdzie gościem specjalnym był Samy Deluxe, który m.in. wzorcowo „wyrapował” swoje partie w kawałku „Kreis”. Wielki finał małego tournee odbył się natomiast w nowojorskim klubie „Playstation Theater”, gdzie również pojawił się gość – i to bardzo specjalny! Był to mianowicie sam Uwe Fahrenkrog – Petersen, jeden z twórców hitu, który 32 lata temu uczynił Nenę światową gwiazdą.  

Koncerty były udane i przyjęte przez publiczność wielkimi owacjami. Na Youtube można było obejrzeć dość dużo nagrań video i przyznam, że wrażenia były naprawdę niesamowite. Niejednokrotnie wycierałam pojawiające się w oczach łzy wzruszenia… Rzecz jasna najbardziej poruszającym momentem było wykonanie „99 Luftballons”, z chóralnym śpiewem widowni. Kto by pomyślał, że po tylu latach Amerykanie w końcu zaśpiewają razem z Neną ten legendarny hit!? Nena in USA– to się zdarzyło naprawdę! Wow!!!!

 Nie były to jednakże wszystkie atrakcje tego krótkiego tournee, bowiem o wydarzeniu było też głośno w mediach. Artykuły o Nenie pojawiły się m.in. w tak renomowanych pismach amerykańskich jak „New York Times” czy „Billboard”. Gwiazda została również zaproszona do występu w stacji telewizyjnej FOX 5, gdzie udzieliła wywiadu i zaśpiewała na żywo swój nieśmiertelny przebój o „balonikach”. Także w niemieckiej tv pojawiło się kilka ciekawych relacji z podróży Neny do Stanów.

Po zakończeniu serii koncertów artystka bynajmniej nie spieszyła się do domu i na kilka dni została jeszcze w Ameryce. Bądź co bądź z tego właśnie kraju pochodzi kilku muzyków z jej zespołu, i z pewnością ochoczo ugościli oni swoją szefową. Wrażeniami z pobytu Nena chętnie dzieliła się z fanami na Facebooku, gdzie m.in. pochwaliła się niespodziewanym spotkaniem z aktorem Harvey’em Keitelem, na którego natknęła się przypadkowo w restauracji. :-)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 69